niedziela, 27 marca 2011

Śniła o tym co było zakazane. Snuła dzikie fantazje, które umierały tam, gdzie się rodziły - w jej głowie. Nikomu nie mówiła o czym myśli, kiedy jej oczy zostają zawieszone w jednym punkcie, a umysł odpływa. Nie wylewała swych myśli na papier, ani nie wywodziła się na ich temat. Nigdy nie doznała takiego zafascynowania drugą osobą. Jego tajemniczość budziła w niej pożądanie, a kwestia tego, że rzeczy, których tak bardzo pragnęła, nie powinny się nigdy wydarzyć, jeszcze bardziej ją podniecała. Zakazany owoc smakuje najlepiej. Miała świadomość tego, że oni dwoje nie są dla siebie. Spotkali się w złym miejscu i czasie. Więcej ich dzieliło, niż łączyło. A jednak było w nim coś, co budziło w niej nieznane jej dotąd odczucia i zachowania. Coś przyciągającego. Być może samym spojrzeniem sprawiał, że była zdolna do buntu przeciw zasadom, a być może barwa jego głosu napawała ją taką siłą, iż wierzyła, że jednostka zdziała coś przeciw masie. Nigdy jej nie dotknął, nigdy nie zrobił żadnego ruchu, aby miała prawo myśleć, że jest jego, mimo to ona wiedziała, że do niego należy i będzie czekała na znak, a wtedy ruszy bez zawahania i rozpocznie się ich bajka. Miała większą ochotę, niż kiedykolwiek, łamać wszystkie zasady i pokazać, że może wszystko. W jej życiu zaczynała się nowa era.

piątek, 25 lutego 2011

Czy pozwolić swojemu dziecku iść drogą, którą ono sobie wybrało, a nie Ty wybrałeś jemu to naprawdę, aż tak wiele? Przerażają mnie chore ambicje rodziców, których dzieci muszą spełniać ich oczekiwania i przeskoczyć poprzeczkę, której oni sami nie dali radę pokonać. Kiedyś coś wzięło nad nimi górę i nie zdołali być władcami swojego życia, zostali tylko rycerzami, a może nawet giermkami. Może było zbyt późno, a może zbyt ciężko. Ich zarobki i poziom życia nie jest tak wysoki o jakim marzyli, a wydatki nie tak niskie jak powinny. Ale czy to wszystko jest wystarczającym powodem, aby zepsuć także życie swojego dziecka? Istoty, którą darzą największą, niepojętą miłością? Może wypadałoby na chwile się zatrzymać i pomyśleć, że kiedy dzieci urzeczywistnią marzenia swoich rodziców nie będą tak szczęśliwe (o ile w ogóle będą), jak w przypadku gdy pójdą własną drogą i będą spełniać swoje marzenia. Co by nie było, czas naszych rodziców już minął, a jeżeli oni go dostatecznie nie wykorzystali powinni robić wszystko, żebyśmy my to zrobili.

środa, 16 lutego 2011

Niewiarygodne jest to, jak bardzo omotać może nas jeden człowiek. Bezgranicznie się zakochujemy i nie widzimy świata po za nim. Nawet jeśli jego słowa są zatrute jadem, my pochłaniamy je bez reszty, ślepo wierząc, że to najpiękniejsze i najprawdziwsze słowa jakie kiedykolwiek słyszeliśmy. Jeśli dowiadujemy się, że nasz luby skłamał, usprawiedliwiamy go same przed sobą. Wypieramy myśl, że mógł nas zawieść. Przecież obiecywał, że nie będzie kłamał etc... Polegamy na jego słowach i same nie zdajemy sobie sprawy, że zaczynamy tonąć w morzu kłamstw i oszczerstw. W końcu zauważamy, że brak nam tlenu. Brak nam tego na czym powinna opierać się każda relacja międzyludzka - zaufania i prawdy. Chwilę później orientujemy się, że szacunek też już dawno zniknął, lecz brniemy dalej. Aż w końcu zaczynamy się tak potwornie dusić, że panicznie szukamy świeżego powietrza i wybuchamy. Wyrzucamy wszystko co nam leży na duszy, mieszając to z krzykiem i płaczem. Nasze łzy dodają dramatyzmu, a krzyk przerażenia. Wtedy jemu łaskawie przyjdzie na myśli, że może było tego za wiele. Że przecież obiecywał jej, że na zawsze będzie jego małą dziewczynką i nigdy jej nie skrzywdzi, a zamiast doceniać ją, sukcesywnie ją poniżał i niszczył. Teraz stała się zepsuta do cna. Strach i rozpacz zamieniły się w gniew i żądze zemsty. Obudził w niej osobę, którą ona dawno temu ledwo zdołała uśpić.

czwartek, 27 stycznia 2011

Nie ma znaczenia gdzie się znajduje i z kim rozmawiam. Nie ma znaczenia w co jestem ubrana i czy mam nienaganny makijaż. Nie ma znaczenia jak wyglądają moje włosy. Nie ma znaczenia jaką dostane ocenę. Nie ma znaczenia co rodzice powiedzą i co ludzie pomyślą. Nie ma znaczenia ile już dni siedzę w domu i ile słodyczy już zjadłam. Bez Ciebie nic nie ma znaczenia, ponieważ nic nie jest równe Tobie.

czwartek, 6 stycznia 2011

Codziennie rano razem z makijażem nakłada maskę, którą ściąga dopiero przed snem. Jest taka, jaką chce być postrzegana. Na niczym jej nie zależy, nic jej nie dotyczy. Niczego się nie boi i nigdy nie płacze. Nic nie czuje i nikt ją nie obchodzi. Pod maską kryje się osoba, która nie chce pokazać swoich słabości z obawy, że inni wykorzystają je przeciwko niej, która cichutko przeżywa wszystkie życiowe dramaty. Ale koniecznie tak, żeby nikt nic nie widział, nie słyszał i nic nie wiedział, bo już tak długo nosi tą maskę i tak bardzo się do niej przyzwyczaiła, że prawdziwa ona zaczyna znikać. Zaczyna brakować ludzi, przy których mogłaby być sobą i sama zaczyna zapominać jaka naprawdę jest.

piątek, 31 grudnia 2010

Szczęśliwego nowego roku. Wytrwałości w swoich założeniach i lojalności wobec własnych zasad. :)

wtorek, 28 grudnia 2010

Pogrążam się coraz bardziej i bardziej. Muszę przebić swoją mydlaną bańkę, nim zderzy się z ziemią. Zaczyna mi brakować w niej powietrza. Zaczyna się robić żałośnie...